Kilka słów o religii i wierze…

— Artykuł mogę uzupełniać o kolejne przemyślenia —

Po tym artykule, pewnie wiele osób „powiesi na mnie psy”, ale szczerze – mam to w dupie 🙂

Na wstępie chciałbym napisać, że nie mam zamiaru nikogo dyskryminować, obrażać, czy wyśmiewać – to jest mój osobisty pogląd, a każdy niech sobie wierzy w co chce.

Zacznę od tego, że moim zdaniem każda religia to sekta. Większa, mniejsza, ale zawsze sekta. Każda religia dąży do tego, aby jej kapłani się bogacili, a wierni ich utrzymywali.

Wciska się ludziom różne ciemnoty tylko po to, żeby im mydlić oczy.

Jedne religie są bardziej pokojowo nastawione (np. buddyzm), inne są nastawione wrogo (np. islam czy chrześcijaństwo). Na świecie jest wiele religii, ale mechanizm ich działania jest praktycznie taki sam.

Buddyzm

Religią, która według mnie jest najbardziej sensowna jest właśnie, wyżej wspomniany buddyzm. Nie ma tam boga, Budda (a w zasadzie  Siddhārtha Gautama) nie był i nie jest bogiem. Idea opiera się na tym, co przeżył, jak go olśniło i do czego dążył. Tutaj założeniem jest, że ludzi sami kierują swoim życiem w taki sposób, aby osiągnąć stan oświecenia. W zasadzie nie widzę żadnych negatywnych aspektów buddyzmu, niemniej motyw podobny do działania sekty istnieje – tak jak we wszystkich religiach – o czym już napisałem wcześniej. Religia wymyślona przez człowieka i nikt się z tym nie kryje.

Hinduizm mogę pominąć, bo nie jest z mojego punktu widzenia ciekawy.

Islam – tutaj sprawa jest bardzo ciekawa – religia wymyślona przez człowieka – przez Mahometa. Napisał Koran i ludzie w to uwierzyli. Jest to religia bardzo ekspansywna, agresywna, łatwo w niej manipulować ludźmi.

Większość wyznawców islamu żyje w krajach arabskich i w afryce, przeważnie w ubóstwie i ciemnogrodzie – takich ludzi łatwo jest omotać. Islam to religia sprzeczności. Radykałowie islamscy twierdzą, że „Zachód” to zło, a z premedytacją korzystają z zachodnich dobrodziejstw i osiągnięć nauki. Niby są zamknięci na nowinki techniczne, a jednak tak nie jest. Nie będę się zagłębiał w te zagadnienia, bo wiadomo, że chodzi o władzę i pieniądze.

Pomijając fakt muzułmanów żyjących na Bałkanach i w Europie (ale tych, nie islamistów), którzy są pokojowo nastawieni do świata, to cała reszta ogarnięta islamistycznymi hasłami chce ciągle wojować, niszczyć innowierców i mordować w imię Allaha (sic!).

Następna wojna światowa będzie wojną religijną, a to dzieje się już – każdy chyba zna problemy Anglii, Francji czy Niemiec z islamskimi imigrantami. Mają za nic prawa danego kraju, oni uznają tylko jedno prawo – prawo szariatu i mają gdzieś, że przyjechali do państwa prawa i powinni się podporządkować lokalnemu prawu. Tworzą sobie enklawy, ale szybko to się rozlewa na coraz większe obszary.

Jasno i bez ogródek mówią, że dążą do tego, aby na świecie było jedno państwo – państwo islamskie, a jedyną religią ma być islam – tak im obiecał Mahomet. Islamiści zalewają Europę, wykorzystując kryzys demograficzny – Mu’ammar Kaddafi już dawno powiedział, że za kilka dziesięcioleci Europa będzie islamska i to bez użycia miecza – nie pomylił się, proces ten już trwa.

Dobra przejdę do rzeczy nam bliższych… jednak zanim napiszę coś o chrześcijaństwie to muszę podnieść jedną kwestię…

Po co ludziom religie?

Ludzie są słabi, a skoro są słabi to potrzebują, żeby ktoś kierował ich życiem. Ławo jest „zwalić” na boga niepowodzenia – twierdząc, że taka jest wola boska. Łatwo jest wszystko przypisywać siłom wyższym.

Ludzie nie zastanawiają się nad otaczającym ich światem, ludzie są słabi, wolą żyć mając świadomość, że nie wszystko od nich zależy.

Owszem, nie wszystko w każdym momencie od nas zależy, ale czy to powód, aby dopatrywać się w tym siły boskiej?

Najwięcej na każdej religii zyskuje kościół, który zrzesza jej wyznawców. To naprawdę potężne pieniądze, władza i często sława.

Chrześcijaństwo

Religia również wymyślona przez ludzi. Ktoś kiedyś wpadł na genialny pomysł jak omotać ludzi i żyć w dostatku przez wieki.

Księża dowolnie modyfikują i interpretują prawo kanoniczne, prawa zawarte w Biblii – ktoś powie „idą z duchem czasu”. Ja się pytam – od kiedy to można zmieniać założenia religii, słowo boże tylko dlatego, żeby iść z duchem czasu?

Skoro Bóg widzi jak nędzni są jego kapłani, to dlaczego ich nie ukarze? Jakoś z Sodomą i Gomorą rozprawił się błyskawicznie.

Dlaczego Bóg w dawnych czasach potrafił przemawiać do ludzi (jako krzew gorejący np.), dlaczego potrafił rozstąpić morze (przyp. Mojżesza) i czynić cały szereg cudów. Większość z tych „cudów” nauka potrafi już dziś wyjaśnić i jak się okazuje nie są one cudami, tylko zwykłymi zjawiskami występującymi w naturze. Z cudów pozostały tylko te, których nie da się zweryfikować – z prostej przyczyny – zostały źle zinterpretowane przez ludzi lub zwyczajnie wymyślone.

Czy ktoś przy obecnym poziomie nauki może uwierzyć w to, że Bóg stworzył niebo i ziemię w 6 dni, że rozsypał gwiazdy po niebie, że ludzie za czasów biblijnych żyli setki lat (sic!), że wszystkie gatunki zwierząt zmieściły się na statku zwanym arką Noego? Przykładów można mnożyć. Biblię czyta się jak baśń – wiem, bo czytałem.

Zakładając, że istnieje Bóg, istnieje też Szatan i być może to właśnie Szatan jest lepszy niż Bóg – dlaczego? A no dlatego, że gra w otwarte karty, jest zły i tyle. Bóg natomiast mydli oczy ludziom, że jest miłosierny, a tak naprawdę bawi się ludźmi, jest okrutny i nieprzewidywalny.

Dlaczego sprowadza na ziemię cierpienie, dlaczego sprowadza choroby, każe tymi chorobami małe dzieci… za co? Jeśli chce ukarać ich rodziców to źle trafił.

Bóg bawi się ludźmi, siedzi w niebie i śmieje się z ludzkich porażek.

Ktoś powie – to całe zło to dzieło Szatana – ja się pytam – gdzie w takim razie jest Bóg, który ma nas przed tym Szatanem chronić?

Nie ma. Po prostu nie ma. Ani Boga, ani Szatana. Jesteśmy tylko my – tu i teraz. Jak mówią słowa piosenki „…a Bóg? nie ma Boga. Są tylko krzyże przy drogach.”

Polemizować można długo – zakładając, że jest Bóg. Można mu wiele zarzucić.

Problem polega na tym, że nie da się udowodnić, że on jest, a wszystko przemawia za tym, że go nie ma.

Świat to zbiór przypadków, sytuacji, zależności i nie ma co się tutaj doszukiwać sił wyższych. To czego wyjaśnić nie potrafimy w tym momencie, może zostać wyjaśnione za kilkadziesiąt lat. Nasi przodkowie, też myśleli, że Ziemia jest płaska, że piorunami ciska w nas Bóg, że Bóg zabiera Słońce za dnia (za karę) lub Księżyc nocą [zaćmienia]. Że deszcz to płacz Boga itp. Odniosłem się tutaj do religii, które posiadają bóstwa lub bóstwo.

Czas jednak zweryfikował te zjawiska, jak większość opisanych w Biblii. Okazało się, że to nie są nadprzyrodzone rzeczy.

Nauka coraz bardziej miażdży wiarę, bo wiara opiera się na niewiedzy, na wierzeniu w coś bez zastanowienia, „na słowo”. To trochę za mało jak na dzisiejsze czasy. To może jest wystarczające dla ciemnogrodu, dla Afryki i ludzi w lepiankach.

Każdy kto ma wiedzę, patrzy trzeźwo i rozumie otaczający go świat – dziesięć razy zastanowi się zanim zacznie wyznawać jakąkolwiek wiarę.

Oczywiście wszystkim można manipulować – zarówno wiarą, jak i nauka, tylko tą drugą trochę trudniej, bo można ją zweryfikować. Wiary zweryfikować się nie da, a każda kolejna próba tylko obnaża kolejne jej niedoskonałości i paradoksy.

Ludzie chodzą do kościoła tylko po to, żeby „odbębnić” niedzielną mszę – bo tak trzeba, nawet nie wiedzą o czym było kazanie, a potem w domu nie mają już w stosunku do siebie dobrych intencji. Kłócą się, leją, krzyczą na dzieci. To jest dobry chrześcijanin? Wolę nie chodzić do kościoła, a za największą wartość mieć swoją rodzinę.

Kapłani – mało który ma czas dla wiernych, po kolędzie chodzą jak automaty, jeden na tysiąc jest z powołania, reszta to motłoch, ukrywający się pod sutanna pedofile, homoseksualiści itp. Często zamiast pomagać szkodzą.

Spróbujcie zatrzymać księdza na ulicy i poprosić go o spowiedź – co odpowie? „idź do konfesjonału, nie mam czasu” – jak odpowie inaczej – to trafiliście na tego jednego na tysiąc.

Ksiądz to dobry zawód – masz wikt i opierunek za darmo, do tego możesz się często pławić w luksusach jak już się do koryta dopchasz. Czyim kosztem? a no kosztem tych moherów, co nie maja później na leki oraz całej rzeszy społeczeństwa, która ciągle narzeka, że bieda, ale jakoś na tych darmozjadów kasy nie żałują.

Teraz coś optymistycznego na koniec.

Na całe szczęście są ludzie którzy nie koniecznie wierzą w kościół (który sam się doprowadzi do ruiny wraz z wyginięciem moherów), ale wierzą w coś co nazywają Bogiem – w czystą siłę – dobro.

Ja osobiście wierzę w dobro i zło, wierzę, że trzeba być dobrym i to dobro powraca, co prawda nie przypisuję go Bogu, ale tutaj już mniej istotne jest nazewnictwo.

Ludzie, którzy wierzą w dobro, a nazywają to Bogiem – są dla mnie akceptowalni. Tak jest im widocznie łatwiej.

Podsumowując:

Idealnym rozwiązaniem dla świata byłoby zlikwidowanie wszelkich religii i oświecenie ludzi, przy jednoczesnym zachowaniu wyłącznie idei czynienia dobra, wypływającej z wnętrza każdego człowieka, z jego dobrych cech. Przecież każdy takie posiada. Nawet islamista, który odcina głowę innowiercy, krzycząc przy tym BÓG JEST WIELKI – ma dzieci, które zapewne kocha nad życie.

Ludzie muszą odnaleźć w sobie dobro, niestety często, paradoksalnie, wiara im w tym przeszkadza.

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Kilka słów o religii i wierze…"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Hasher
Gość
Dobrze prawisz. Byłem chrześcijaninem, teraz wierzę w Boga ale nie takiego jak podaje na tacy Judaizm, Islam czy Chrześcijaństwo. Wierzę w to, że Wszechświat jest zaprojektowany przez Kogoś. W gruncie rzeczy ma się to do tego, że zbyt wiele przypadków jest w naszej egzystencji. Idealna złożoność wielu czynników, a minimalne odchylenie od którejkolwiek wartości doprowadziłoby do katastrofy, a jeżeli by nie zaistniały to życie w takiej formie w jakiej znamy nie mogłoby zaistnieć. Tego dowodzi nauka, ale moim ulubionym argumentem jest to, że przed Wielkim Wybuchem nie działały prawa fizyki kwantowej, bo nie mogły wtedy istnieć, więc logicznie wymaga to… Czytaj więcej »