Gry komputerowe – historia moich przygód z grami komputerowymi

Strona we wczesnej fazie budowy…

Słowo od autora: widzę, że naprawdę nie będzie lekko, im więcej zaczynam wymieniać tym więcej mi się przypomina i ten ogrom mnie przytłacza. Zastanawiam się ogarnięciem formy tego artykułu, jak to dobrze ułożyć, jak wymieniać itp. prace trwają po kawałku…

Zadanie jakie sobie postawiłem zabierając się za ten artykuł jest arcytrudne. Nie ze względu na samą treść, ale na to, że nie sposób przypomnieć sobie wszystkich gier w jakie się grało. Postaram się jednak przypomnieć sobie jak najwięcej tytułów, mało tego postaram się to zrobić w miarę chronologicznie, a przynajmniej tam, gdzie będzie to możliwe. Jeśli coś mi się w międzyczasie przypomni, to oczywiście poprawię tekst lub dopiszę nowe wątki.

Artykuł ten powstaje głównie dla mnie, żeby przypomnieć sobie i spisać tą historię, ale oczywiście może okazać się łakomym kąskiem dla osób, które nie miały okazji żyć w tamtych czasach. Dla nich może być niezłą lekcją historii.

Wszystko zaczęło się w połowie lat 80, kiedy to mój ojciec pracował w ZETO we Wrocławiu. Któregoś dnia zabrał mnie ze sobą do pracy i tam w jednej z sal stał wielki komputer – nie wiem jak się nazywał, może to była jakaś Odra, kto wie. Pamiętam rubinowy lub zielony ekran i grę, która polegała na tym, że jechał pociąg z wagonami i zrzucało się na niego bomby z samolotu. Wszystko było w niesamowicie prostej formie. To była pierwsza gra komputerowa w jaką grałem w życiu. Oczywiście nazwy tej gry nie znam, a może była ona nawet stworzona przez któregoś programistę w ZETO i nie miała właściwie żadnej nazwy, nie wiem.

Jakiś czas później pod koniec lat 80, gdy poszedłem do szkoły, mój kolega z klasy mieszkał 2 bramy dalej i miał Commodore 64. Gry się wtedy wczytywało z kasety magnetofonowej. To był dość śmieszny proces, ale jakże poważny na tamte czasy. Trzeba było śrubokrętem dostroić głowicę, wyrównać obraz i można było już grać. Wtedy graliśmy w jakąś bijatykę karate, bardzo możliwe, że było to International Karate

Graliśmy jeszcze w kilka innych gier, nie pamiętam już ich tytułów. Wtedy na jednej kasecie było kilka gier:

Jakiś czas później od cioci z Raciborza przywiozłem sobie jakąś konsolę do gier z joystickiem. Nie mam pojęcia jak się nazywała, ale gry były chyba w pamięci tej konsoli, bo nie przypominam sobie, abym zmieniał jakieś kardridże. Niemniej jak się tak zastanowić dobrze, to mogło być Atari 5200 albo 2600 ale nie sądzę jednak i stawiam nadal na jakąś prymitywną konsolę, gdyż joystick miałem jakiś inny. Wtedy pogrywałem dość mocno w River Ride, obecnie można spróbować swoich sił w tą grę w wersji na Androida. Pamiętam, że grało się w to namiętnie i bez znudzenia.

Miałem pewnie jeszcze jakieś inne gry na tą konsolę, ale tylko ta jedna zapadła mi w pamięci do dziś.

W międzyczasie modne zaczęły być takie ręczne konsole (coś na wzór dzisiejszych PSP). Pamiętam dwie. Pierwszą z nich jest ruska gra Wilk i zając, polegająca na zbieraniu jajek spadających z podajników.

Drugą jest ponadczasowy i nieśmiertelny Tetris. Miałem dwie wersje tej gierki:

Później pamiętam jeszcze, że miałem jeszcze taką konsolę Nintendo Game Boy. Zmieniało się w niej kardridże z grami. Pamiętam, że namówiłem rodziców na Game Boya jak byliśmy na lotnisku w Singapurze. Ehhh, co to była za radość. Cały lot grałem namiętnie w gierki.

Mniej więcej w tym samym czasie, albo trochę wcześniej (a było to na początku lat 90) w moim domu pojawił się pierwszy komputer PC. Był to Intel 286 (80286). Nie pamiętam taktowania procesora, ale to były wielkości rzędu 10-20 MHz. To była maszyna, nie miałem wtedy Windowsa, królował DOS i dyskietki 5,25 cala.

Grałem wtedy w Prince of Persia

Wolfenstein 3D

Kolejnym był Intel 386 (80386). Pojawiły się dyskietki 3,5 cala, pojawiły się nowe gry. Mój komp miał procesor z taktowaniem 8 MHz w trybie normalnym i w trybie turbo 33 MHz. Problem polegał na tym, że jak się włączyło trym turbo, to cała gra chodziła szybciej i ciężko było opanować postać 🙂

Z tamtych czasów pamiętam takie gry jak Supaplex

Brutal Football

Another World

Indycar Racing

Następnie długi czas miałem komputer Intel 486 DX taktowany zegarem 50 MHz.

Grałem wtedy w Destruction Derby

Screamer

Później, w połowie lat 90 mój kolega z klasy miał super komputer z procesorem Pentium 200 MHz, pamiętam, że u niego graliśmy w grę Carmageddon

Jakiś czas później dostałem od rodziców mój pierwszy Pentium II, taktowany zegarem 266 MHz, szybko podkręconym na 300 MHz. Tu zaczęła się prawdziwa zabawa.

Od tego momentu będę raczej wymieniał gry w formie listy, może jakąś opiszę bardziej. Kolejność raczej przypadkowa, chronologiczna na tyle, na ile mi pamięć pozwoli (nie chce mi się sprawdzać każdej):

  • Interstate ’76
  • Driver 1, 2, San Francisco
  • World Cup 98
  • Transport Tycoon i Transport Tycoon Deluxe
  • Duke Nukem i Duke Nukem 3D
  • Soldier of Fortune (cała seria)
  • Grand Theft Auto (wszystkie części włącznie z V, która była świetną zabawą online dopóki jej cheaterzy nie popsuli)
  • Need For Speed (wszystkie części)
  • Half Life 1, 2 + mody

Tutaj warto się zatrzymać na chwilę i wspomnieć o modach:

Counter-Strike 0.9 beta – 1.6

Day Of Defeat

Counter-Strike: Global Offensive

  • Far Cry 1, 2, 3, 4, Primal
  • Seriuos Sam 1, 2
  • Unreal 1, 2
  • Turok
  • Age Of Mythology
  • Age Of Empires I, II, III
  • Age Of Wonders
  • Anno (kilka części)
  • Empire Earth

Battlefield

World Of Tanks

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o