Dziwny sen

Dziwny sen – może proroczy, może o zamachu?

Dzisiaj będzie nieco prywaty, nieco blogowo, ale że w nazwie ta strona ma słowo „Blog” to chyba nie będę się tym przejmował. Zazwyczaj traktuję sny jako intensywna pracę mózgu i łączę ich z nadprzyrodzonymi zjawiskami, ale muszę przyznać, że ten z dzisiejszej nocy wzbudził we mnie dziwne uczucie.

Sen miałem nad ranem, gdyż zakończył się pobudką przez budzik (swoją drogą niezły – motyw z filmy „Dobry, zły i brzydki”)

Pamiętam go ze szczegółami, których było wiele, wiele też było wątków pobocznych, ale ograniczę się do streszczenia. Znalazłem się w wielkim hipermarkecie, ale naprawdę ogromnym, połączonym z jakimś parkiem rozrywki, galeriami itp. Ludzie stali przy witrynach sklepów RTV oraz koło telebimów i oglądali jakieś zawody sportowe. Konkretnie to mogło być otwarcie lub zamknięcie, albo mecz finałowy, gdyż widziałem pokazy czirliderek. Ja sam biegłem przez korytarze tego hipermarketu i kopałem piłkę, robiąc tricki (tylko, że ja nie  gram w piłkę – no ale to można wytłumaczyć oglądaniem wczorajszego meczu Polska – Czarnogóra). Później usiadłem obok jakiegoś chłopca. Miał on album, w którym pokazywał mi flagi różnych państw i znaczki pocztowe z wielu krajów. Cały czas powtarzał słowo „alvas”. Ja mu mówiłem, że to flagi i znaczki, a on ciągle, że „alvas” i „alvas”. Następnie przyszedł murzyn i polał chłopca benzyną oraz rozlał ją na wszystko wokoło. Później odpalił zapałki (pamiętacie takie zapałki, gdzie odrywało się z blankietu po jednej? to własnie taki blankiet gość odpalił) i rzucił na chłopca. Ja te zapałki kopnąłem w locie, że nie spadły ani na chłopca, ani na ta benzynę. Upadły obok i zgasły. Scena jak z filmu. Murzyn się bardzo zdenerwował, zaczął mieć jakąś nieludzka twarz i ruszył w moim kierunku. Ja ruszyłem w jego kierunku, ale w tym momencie usłyszałem dźwięk budzika („Dobry, zły i brzydki) i się obudziłem. Po obudzeniu miałem tylko jedną myśl – sprawdzić słowo „alvas”. Odpaliłem tłumacza w telefonie i wpisałem „alvas”, wybierając najpierw język angielski. Tłumacz zaproponował tłumaczenie z węgierskiego. Okazało się, że „alvas”, a raczej alvás oznacza po węgiersku SEN. W tym momencie ciało przeszyły mi ciarki. Ja przecież nigdy tego słowa nie słyszałem, nie znam węgierskiego (może poza zwrotem „na zdrowie” i kilkoma przekleństwami), a tu chłopiec w śnie jasno dawał mi do zrozumienia, że SEN, SEN, SEN. Zacząłem łączyć fakty i moja diagnoza jest następująca. Chociaż do końca tego nie rozszyfrowałem i mogę się mylić. Poza tym nie wierzę w znaczenie snów, więc trzeba wziąć poprawkę na moją interpretację. Do rzeczy… wyszło mi na to, że śniłem, być może jakiś proroczy sen lub ostrzeżenie o zamachu w centrum handlowym w czasie jakiejś imprezy sportowej, być może nawet związanej z piłka nożną. Nie wiem tylko co ma oznaczać ta zgaszona paczka zapałek. Może ktoś jest w stanie rozszyfrować ten sen lub swoje doświadczenia z tego tupu zjawiskami. Najbardziej zastanawia mnie to słowo alvás… skąd u mnie takie coś i dlaczego było to tak ważne w tym śnie, że chłopiec ciągle to powtarzał?

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o