Mijają kolejne dwa lata od ostatniej publikacji wpisu z tej serii. Tym razem chcę się skupić nie tyle na aplikacjach, co na samej przygodzie z launcherami.
Wypróbowałem dwa nowe, tylko po to, by finalnie wylądować z powrotem na Nova, ale w nieco innej odsłonie.
Przesiadka nr 1 – Niagara Launcher
Zaczął mi się nudzić układ ikon w Nova Launcher i postanowiłem coś zmienić. Pierwszym wyborem był Niagara Launcher. Prosty, przejrzysty, dość dobrze można go spersonalizować. Zakupiłem wersję PRO.


Po pewnym czasie czułem jednak, że potrzebuję czegoś jeszcze bardziej prostego.
Przesiadka nr 2 – Before Launcher
Tutaj okazało się, że jest taki launcher – Before Launcher. Można ustawić same napisy na środku w jednej kolumnie, ale można też ustawić same ikony. Zakupiłem opcję PRO. Zależało mi na tym, żeby był tylko jeden pulpit, a na liście aplikacji, żeby były ulubione oraz cała reszta. Udało mi się tak ustawić.


Rozwiązanie prawie idealne, ale szybko się okazało, że ikon mogę zmieścić tylko 7, żeby niczego nie przewijać. Owszem można zmniejszyć ikony, ale jedno dodatkowe miejsce mnie nie urządzało, poza tym, to już znacznie wpływało na ergonomię. Wpadłem więc na szatański pomysł…
Powrót do Nova Launcher, ale z ustawieniami mocno inspirowanymi Before Laucherem.
Postanowiłem ustawić siatkę nieco inaczej, zrobić jeden pulpit i dwie kolumny ikon, bez opisów, na środku z lekkim odstępem. Dobrze, że Nova Launcher pozwala na dowolne modyfikacje siatki i wstawianie ikon w „połowie” kolumn. Efekt:


Upragnione 10 ikon na jednym pulpicie, brak dodatkowych pulpitów i jakiegokolwiek przewijania. Szuflada aplikacji z ulubionymi pod ręką i dostępem do pozostałych przez opcję „wyszukaj”.
Obecnie jest to dla mnie najbardziej czytelny i optymalny układ.
