Vivaldi – czy może zastąpić mi Chrome?

Od jakiegoś czasu przymierzałem się do wypróbowania tej, tak bardzo zachwalanej przeglądarki. Dziś na stronie dobreprogramy.pl zauważyłem newsa dotyczącego tej przeglądarki – to był impuls ostateczny. Zainstalowałem. Póki co bardzo mi się podoba. Od razu musiałem tylko zmienić dwie rzeczy w ustawieniach: stronę domową – na google.pl oraz wyszukiwarkę – z bing na google. Reszta póki co jest na ustawieniach domyślnych. Jak do tej pory wszystko, co potrzebuję to działa tak samo, jak na Chrome. Osobiście używam czterech platform: Windows 10, macOS Sierra, iOS 10 i Android (obecnie 6) – niestety ale Vivaldi występuje tylko na dwóch z nich: Windows i macOS. O ile brak występowania na iOS mogę przeboleć, o tyle brak aplikacji na Androida jest dla mnie szczególnie bolesny. Być może w przyszłości pojawi się Vivaldi na tą platformę.

Wygląd jest bardzo przyjazny, intuicyjny, minimalistyczny – podoba mi się. Szybkość działania… no wręcz oszałamiająca, jest naprawdę wyśmienicie. Co do niuansów ustawień, możliwości, to dopiero kilka minut pracy na tej przeglądarce, więc nie odkryłem jeszcze nawet 1% jej możliwości.

Wykonałem szybki test obciążenia sprzętu przy czystej przeglądarce i z 7 otwartymi kartami. Vivaldi wypada naprawdę wyśmienicie, niemniej Edge wypada jeszcze lepiej. Najgorzej wypada Firefox, mój ulubiony Chrome raczej zmierza w stronę FF niż w stronę Edge.

Przeglądarki bez obciążenia
Przeglądarki z 7 otwartymi kartami

 

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz